Home . Hobby . W otchłani śmierci 

W otchłani śmierci


W otchłani śmierci

Karolina Zwolenkiewicz

Kategoria: Hobby

Format: dokument PDF
Ilość stron: 108
ISBN: 978-83-7521-153-5

Jak radzić sobie po stracie dziecka i czego unikać, by nie ranić dodatkowo osieroconych rodziców...

Jak radzić sobie po stracie dziecka i czego unikać, by nie ranić dodatkowo osieroconych rodziców? Ebook „W otchłani śmierci" jest książką inną niż wszystkie. Opowiada (w pierwszej części) o wydarzeniach z życia autorki, która straciła swoje dziecko. W drugiej części koncentruje się na odpowiedzi na jedno z najbardziej kluczowych w tej sytuacji pytań: Co dalej? I nie jest ważne, czy jesteś lekarzem, który przyjmuje poród, czy jesteś pielęgniarką, która opiekuje się kobietą po stracie. Być może jesteś ojcem, który musi powiedzieć żonie, że Wasze dziecko nie żyje. Może to Twoja córka lub syn stracili właśnie dziecko? A może jesteś sąsiadem, może dziadkiem czy babcią? W każdej z tych sytuacji musisz wybrać swoją reakcję, która nie będzie przy okazji dodatkowo ranić dotkniętych tragedią rodziców... Czego dowiesz się z ebooka „W otchłani śmierci"? Poznasz przejmującą, świetnie napisaną historię z życia autorki Dowiesz się, jak uniknąć najczęściej popełnianych w sytuacji śmierci dziecka błędów Ebook dostarczy Ci informacji na temat miejsc, w których możesz uzyskać pomoc Poznasz standardowe reakcje otoczenia na tę sytuację Jeśli jesteś bliską osobą dla rodziców zmarłego dziecka unikniesz dzięki temu ich dodatkowego ranienia swoim niestosownym zachowaniem Dowiesz się, czym dla osieroconych rodziców są Święta, Dzień Matki, Dzień Ojca, Dzień Dziecka, Dzień Dziecka Utraconego - 15 października Dowiesz się, jak uzyskać zasiłek macierzyński i pogrzebowy Każda śmierć jest straszna, wyjątkowo nieodgadniona, nieprzewidywalna. Ale śmierć dziecka jest czymś najbardziej okrutnym. Zwłaszcza gdy umiera małe dziecko. Ten poradnik powstał po to, by choć trochę pomóc ludziom, którzy przeżyli tę tragedię i ich otoczeniu. "Nikomu nie życzę, aby znalazł się w takiej sytuacji jak ja. Ale wobec faktu śmierci nikt nie wie, co przyniesie mu jutrzejszy dzień. Dlatego będę szczęśliwa, jeśli choć jedna osoba skorzysta z moich wskazówek i rad. Zapewniam, że dzięki temu ludzie, których strata dziecka dotknęła bezpośrednio, zobaczą w Was przyjaciela i będzie im łatwiej, choćby przez chwilę. A przecież o to nam wszystkim chodzi, prawda? Żeby nie ranić nikogo, kto jest nam bliski. Żeby było mniej łez, mniej bólu i cierpienia." - kończy wstęp do swojego ebooka Karolina Zwolenkiewicz.

Hobby - W otchłani śmierci


Zawartość ebooka: W otchłani śmierci

PRZEDMOWA ROZDZIAŁ I 08 września - czwartek Upalna sobota - 10 września 2005 r W tym samym czasie... W głowie Macieja... Północ ROZDZIAŁ II Oddział ginekologiczny *** ROZDZIAŁ IIIDYLEMATY MACIEJA Niedziela rano, 11 września Sala pooperacyjna ROZDZIAŁ III MACIEJA MYŚLI Niedziela po południu, 11 września Niedziela wieczór Poniedziałek 12 września Piątek 16 września. Dzień pogrzebu ROZDZIAŁ IV POWRÓT DO DOMU *** Pierwsza wizyta na cmentarzu Pusty dom BŁĘDY, JAKICH MOŻNA UNIKNĄĆ, Kobieta i mężczyzna - jak przeżywają stratę? SZPITAL Praktyczne porady dla ojców, którzy doznali straty dziecka Grupy wsparcia Nie wstydź się łez Rodzeństwo zmarłego dziecka POGRZEB ZACHOWANIE OTOCZENIA, Nasze dziecko ma imię Nie martw się, jesteście młodzi... Kobieta w ciąży a osierocona matka Mity CZAS ŻAŁOBY Święta Dzień Matki Dzień Ojca Dzień Dziecka Dzień Dziecka Utraconego - 15 października KILKA SŁÓW O SPRAWACH FORMALNYCH Zasiłek macierzyński Zasiłek pogrzebowy *** Minęło 16 miesięcy


Ebook - W otchłani śmierci


Fragment ebooka: W otchłani śmierci


Przedmowa Moja książka ma charakter nietypowy. W pierwszej części opisuję własne przeżycie i moment utraty dziecka podczas porodu. To bardzo rzadko poruszany temat, odkładany „pod dywan", powiedziałabym, że to wręcz temat tabu, jednak bardzo potrzebny. Bo każda ciąża, nawet ta, która rozwija się prawidłowo (tak jak u mnie), może nagle zakończyć się tragicznie. Całe otoczenie przygotowane jest na powitanie nowego członka rodziny, nowego Obywatela świata. Jednak nikt, albo bardzo niewielu jest przygotowanych na śmierć dziecka. W obliczu takiej tragedii, wszyscy zadajemy sobie pytanie, co dalej? Jak dalej żyć? Jak się zachować, żeby bardziej nie urazić rodziców? Czy lepiej rozmawiać, czy lepiej przemilczeć tę tragedię? Na przestrzeni wielu miesięcy od straty dziecka doszłam do wniosku, że każda reakcja otoczenia, z którą się spotkałam była zła, niewłaściwa. Dlatego postanowiłam pokazać Wam, drodzy Czytelnicy, drogę, którą powinniście iść, kiedy taka tragedia dotknie bezpośrednio Was lub kogoś z Waszego otoczenia. I nie jest ważne, czy jesteś lekarzem, który przyjmuje poród, czy jesteś pielęgniarką, która opiekuje się kobietą po stracie. Być może jesteś ojcem, który musi powiedzieć żonie, że Wasze dziecko nie żyje. Może to Twoja córka lub syn stracili właśnie dziecko? A może jesteś sąsiadem, może dziadkiem czy babcią? Nieważne. Książka przeznaczona jest dla wszystkich, których bezpośrednio lub pośrednio dotyka tego rodzaju śmierć. Zaryzykuję nawet stwierdzenie, że książka jest dla wszystkich. Bo jeśli dotąd nie spotkało Cię takie nieszczęście, może kiedyś zetkniesz się z podobną historią w swoim otoczeniu. I wtedy całkiem nieświadomie możesz popełnić błędy, które spotęgują dramat rodzinny. Co roku w Polsce 2000 dzieci rodzi się martwych. Jeśli chodzi o poronienia jest to liczba blisko 40 tys. rocznie. Jednak nie o liczby tu chodzi. Bo za każdą liczbą, za każdą tego rodzaju stratą kryje się dramat, często osamotnionych i zagubionych w takiej chwili rodziców. Każda śmierć jest straszna, wyjątkowo nieodgadniona, nieprzewidywalna. Ale śmierć dziecka jest czymś najbardziej okrutnym. Zwłaszcza gdy umiera małe dziecko. Rodzice nie powinni chować swoich dzieci... Pokażę Państwu, jak wiele błędów popełniają bliskie osoby, aczkolwiek zdaję sobie sprawę, że robią to nieświadomie. Nikomu nie życzę, aby znalazł się w takiej sytuacji jak ja. Ale wobec faktu śmierci nikt nie wie, co przyniesie mu jutrzejszy dzień. Dlatego będę szczęśliwa, jeśli choć jedna osoba skorzysta z moich wskazówek i rad. Zapewniam, że dzięki temu ludzie, których strata dziecka dotknęła bezpośrednio, zobaczą w Was przyjaciela i będzie im łatwiej, choćby przez chwilę. A przecież o to nam wszystkim chodzi, prawda? Żeby nie ranić nikogo, kto jest nam bliski. Żeby było mniej łez, mniej bólu i cierpienia. Karolina Zwolenkiewicz CZĘŚĆ PIERWSZA Rozdział I 08 września - czwartek -Pani wyniki są bardzo dobre, ciśnienie prawidłowe, dziecko jest już ułożone w kanale rodnym. Nie ma możliwości, żeby zmieniło swoją pozycję do czasu porodu - powiedział do mnie lekarz, podczas gdy wycierałam swój brzuch po badaniu usg. -Panie doktorze, czy to znaczy, że nie będę miała cesarskiego cięcia? - spytałam -Proszę się nie obawiać. Dwa tygodnie temu miałem takie przypuszczenia, ponieważ dziecko było ułożone poprzecznie. Na szczęście odwróciło się i wszystko jest jak najbardziej prawidłowo. -Czy uważa pan, że mogę urodzić wcześniej? Zaczyna się ósmy miesiąc - powiedziałam. -Nie, nic na to nie wskazuje, wszystko jest w porządku. Proszę zarejestrować się u mojej asystentki na badanie KTG, za 2 tygodnie. Posłuchamy serduszka Pani dziecka... Upalna sobota - 10 września 2005 r. Obudziłam się nagle czując, że całe prześcieradło jest mokre. Momentalnie zbladłam, ale dałam radę wykrztusić z siebie: -Maciej, odeszły mi wody! - krzyknęłam. -Jak to? Już? - usłyszałam przestraszony głos. Maciej nie był na to przygotowany tak samo, jak i ja. Do terminu porodu zostało jeszcze dobre 5 tygodni. Zresztą dwa dni temu ginekolog zapewniał mnie, że wszystko jest w jak najlepszym porządku i nie mamy się spodziewać szybszego przyjścia na świat naszego synka. Z krótkiego zamyślenia wyrwał mnie głos Macieja wchodzącego nerwowo do pokoju: -Co robimy? Boli Cię coś? Masz regularne skurcze? - spytał. -Nie, spokojnie, nic mnie nie boli, ale musimy jechać natychmiast do szpitala - odpowiedziałam najspokojniej jak tylko potrafiłam. Chociaż w głębi duszy wcale nie byłam spokojna. Delikatnie rzecz ujmując, byłam lekko przerażona. Jednak, jako że nie byłam pierworódką, zdawałam sobie sprawę, że kiedy odchodzą wody, to już czas być pod opieką lekarzy. Nie dawała mi spokoju myśl, że kiedy 12 lat temu byłam w ciąży, objawy zbliżającego się porodu były zupełnie inne. Najpierw przyszły bóle, potem dopiero odeszły mi wody płodowe. Pamiętam, że poród Mateusza był strasznym przeżyciem, rodziłam go blisko 9 godzin i długo nie mogłam tego zapomnieć. Może właśnie dlatego tyle lat zwlekałam z decyzją o kolejnym dziecku? Nadszedł zresztą czas, aby Mateusz przestał być jedynakiem. Spakowanie torby zajęło nam jakieś 1,5 minuty. Kolejne 5 minut trwała droga do szpitala. Na szczęście mamy blisko, a dziś przy pięknej, słonecznej sobocie nie ma korków. Raczej wszyscy gdzieś grillują. -Jesteśmy. Jak się czujesz? - spytał z troską przyszły tatuś zajeżdżając pod szpital. -Dobrze, nic mnie nie boli, mały kopie jak zwykle, więc może to fałszywy alarm, ale lepiej niech mnie zbadają - odpowiedziałam. Z trudem jednak wysiadłam się z samochodu. Nic mnie nie bolało, jednak byłam strasznie przestraszona. Witaj służbo zdrowia - pomyślałam, kiedy spojrzałam na otwierające się drzwi do szpitala miejskiego. W poczekalni pośpiesznie zerknęłam na tablicę z nazwiskami lekarzy mających dyżur. Pamiętałam, co powiedział mi mój ginekolog. Od początku chciałam mieć znieczulenie zewnątrzoponowe. Lekarz przygotował mnie psychicznie: jeśli dyżur będzie miał anestezjolog mężczyzna, śmiało mogę prosić o znieczulenie. Jeśli trafię na kobietę, to szkoda zachodu, kobiety w naszym mieście rzadko robią to dobrze. Odetchnęłam z ulgą. Anestezjolog facet - pomyślałam. Więc może jednak nie będzie bolało, tak jak wtedy, kiedy rodziłam Mateusza. Cóż, nie ma odwrotu. Odwagi dodawała mi myśl, że tym razem będzie przy mnie ukochany mężczyzna. [...]

Ebooki - Hobby


Zacznij zarabiać z nami!

Jeśli Ty też chcesz zacząć zarabiać z nami, jeśli jesteś gotów na udział w poważnym e-biznesie, jeśli chcesz stworzyć dla siebie nowe źródło dochodu, jeśli lubisz wyzwania i chcesz dołączyć do grona "Złotych Partnerów" - poznaj dwa sposoby zarabiania pieniędzy dzięki współpracy ze Złotym Programem Partnerskim:

Czytaj dalej >>